-Halestorm!
Ten wrzask dał się słyszeć już od rana. Moja rodzinka, a raczej krewni, dalecy codziennie zrywali mnie z łóżka w ten sposób. Po nazwisku. Właściwie dwóch, ale oni łączyli to w jedno słowo.
-Sonohara-dopowiedziałam ziewając.
Zeszłam na dół, by kolejny raz usługiwać, lecz tym razem, coś chyba się zmieniło.
-ktoś po ciebie tu zaraz przyjdzie, ale jeszcze zdążysz zamieśc kuchnię-powiedziała moja ciotka przymilnym tonem. no jasne. Miła bo się mnie pozbędzie.
Zrobilam co trzeba. przez okno zobaczyłam faceta w garniaku.
-jedziesz do nowej szkoły-powiedziała z odrazą. Wiedziała kim jestem i za specjalnie tego nie lubiła. ona była człowiekiem. Zupełnie jak w Harry'm Potterze, tyle że ja byłam wampirzycą.
-za szczególnie mnie to nie obchodzi odpowiedzialam i poszłam się spakować. walizka i plecak. wszystko co miałam. I kolejne lata bez nich.
Gość zawiózł mnie do szkoly, jak się dowiedzialam, idealnej dla mnie.
Od razu zostałam zaprowadzona do pani dyrektor.
W aucie wypelniałam profil klasy, wybrałam kierunek. Bo byłam zapisana już od urodzenia. Wybór był prosty.
-Kierunek sportowy-powiedziala pani dyrektor.
-tak psze pani-odparłam, chcąc już opuścić gabinet.
pani pogadała chwilkę, dała mi plan zajęć, klucz do pokoju i mogłam odejść.
Przyglądając się mapie internatu, szłam szukając odpowiedniego numeru pokoju. Po drodze wpadłam na jakiegoś czarno włosego chłopaka.
-przepraszam, moja podzielna uwaga jest do kitu-uśmiechnęłam się z przepraszającym spojrzeniem.
-jestem Sono-dodałam wyciągając rękę w jego stronę.
[Chłopak?]
Ten wrzask dał się słyszeć już od rana. Moja rodzinka, a raczej krewni, dalecy codziennie zrywali mnie z łóżka w ten sposób. Po nazwisku. Właściwie dwóch, ale oni łączyli to w jedno słowo.
-Sonohara-dopowiedziałam ziewając.
Zeszłam na dół, by kolejny raz usługiwać, lecz tym razem, coś chyba się zmieniło.
-ktoś po ciebie tu zaraz przyjdzie, ale jeszcze zdążysz zamieśc kuchnię-powiedziała moja ciotka przymilnym tonem. no jasne. Miła bo się mnie pozbędzie.
Zrobilam co trzeba. przez okno zobaczyłam faceta w garniaku.
-jedziesz do nowej szkoły-powiedziała z odrazą. Wiedziała kim jestem i za specjalnie tego nie lubiła. ona była człowiekiem. Zupełnie jak w Harry'm Potterze, tyle że ja byłam wampirzycą.
-za szczególnie mnie to nie obchodzi odpowiedzialam i poszłam się spakować. walizka i plecak. wszystko co miałam. I kolejne lata bez nich.
Gość zawiózł mnie do szkoly, jak się dowiedzialam, idealnej dla mnie.
Od razu zostałam zaprowadzona do pani dyrektor.
W aucie wypelniałam profil klasy, wybrałam kierunek. Bo byłam zapisana już od urodzenia. Wybór był prosty.
-Kierunek sportowy-powiedziala pani dyrektor.
-tak psze pani-odparłam, chcąc już opuścić gabinet.
pani pogadała chwilkę, dała mi plan zajęć, klucz do pokoju i mogłam odejść.
Przyglądając się mapie internatu, szłam szukając odpowiedniego numeru pokoju. Po drodze wpadłam na jakiegoś czarno włosego chłopaka.
-przepraszam, moja podzielna uwaga jest do kitu-uśmiechnęłam się z przepraszającym spojrzeniem.
-jestem Sono-dodałam wyciągając rękę w jego stronę.
[Chłopak?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz