Po odejściu Sono też poszedłem do akademii. W kilka sekund byłem w pokoju. Przebrałem się i poszedłem na spacer. Spotkałem tak Sono.
- Chyba jesteśmy dla siebie stworzeni - powiedziała wampirzyca.
- Chyba tak.
Uśmiechnąłem się słodko.
- Nocny spacerek? - spytała.
- Tak, wiesz... jakoś od kilkuset lat cierpię na bezsenność.
Dziewczyna zaśmiała się.
- A tak właściwie... w jakim roku stałeś się wampirem?
- Naprawdę chcesz wiedzieć? - zaśmiałem się.
- Tak.
- Dziabnęli mnie 17 lipca 1527 roku.
Dziewczyna otwarła szczękę ze zdziwienia.
- Co się tak gapisz jakbyś ducha zobaczyła.
Nie odpowiedziała tylko zakryła usta i patrzyła na mnie.
- A ty? Dokładna data przemiany?
Wyciągnąłem kolejnego papierosa i wsadziłem do ust. Zobaczyłem idącą nauczycielkę.
- Tu nie wolno palić!
- Nie palę. Mam przedmiot niosący śmierć, ale nie daje mu mocy by zabijał. Taka metafora.
Wyjąłem zapalniczkę i zapaliłem ja kilka centymetrów od papierosa, po czym go zgasiłem. Kobieta odeszła.
- Skąd bierzesz takie teksty? - spytała Sono.
- Przez te 488 lat słyszałem wiele takich tekstów. No! Teraz ty. Dokładna data przemiany?
Spojrzała na mnie.
<Sono>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz