*dwie godziny wcześniej*
Po rozmowie z kocicą postanowiłem wziąć prysznic. Byłem mega zmęczony podróżą. Dziś pełnia, mam nadzieję, że eliksir który podarował mi Bill zadziała.
Zabrałem szczoteczkę, pastę, żel pod prysznic, ręcznik i czyste bokserki, a następnie udałem się do łazienki. Odkręciłem kurek z ciepłą wodą i po rozebraniu się wskoczyłem pod prysznic. O tak, tego mi brakowało.
W
Najpierw oczyściłem się z potu i innych zanieczyszczeń, dopiero potem umyłem zęby.
Wytarłem się ręcznikiem, ubrałem bokserki i opuściłem pomieszczenie.
- Co ty tu.. - zdziwiłem się, widząc Morgan w moim pokoju.
- Niespodzianka - zaśmiała się ironicznie - Cieszysz się?
Zmierzyła mnie i uniosła brwi
- Mogłabyś stąd wyjść? - spytałem, podchodząc do walizki. Wyjąłem z niej koszulkę, jeansy, skarpetki i bluzę z kapturem.
- Wyjść? A po co? Boisz się że się przy mnie przemienisz?
- Przykro mi misiaczku, ale mojej przemiany możesz nigdy nie doczekać.
- Nie byłeś jeszcze w postaci wilka? - oblizała wargi
- Byłem - rzekłem, ubierając się - Ale mam swoje sposoby na pełnię.
- Szkoda.. Ale ciało to ty masz niezłe.
- Emm... Dzięki? - byłem w trakcie zakładania butów
- Wybierasz się gdzieś?
- Na to wygląda - uciąłem krótko
- Dokąd? - spytała
- Tam gdzie ciebie nie ma - warknąłem
- Wariacie, ja mogę być wszędzie i wszystkim.
- Jakoś mnie to nie interesuje - zamknąłem okno i podszedłem do drzwi i otworzyłem je na oścież - Wyjdziesz sama czy mam ci pomóc?
- Psia jego mać - burknęła i wyszła.
Morgan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz