piątek, 1 stycznia 2016

Od Sono D.C Dominic'a

yayć. Ale stary wampir. Nieźle się trzyma
-No ! Teraz Twoja kolej. Dokładna data przemiany?-spytał mnie Dominic
Spojrzałam na niego.
-Nie ma mowy, będziesz się ze mnie nabijał-powiedziałam.
-Informacja za informację.
-no dobra.-wzięłam głęboki oddech.-zostałam zmieniona piętnaście lat temu. Pamiętasz tę wielką katastrofę lotniczą, samolot lecący z L.A do Indii, gdzie wszyscy zginęli?-zapytałam chłopaka. Trochę się zamyślił po czym przytaknął.
-No właśnie. Prawie wszyscy. Ja, moi rodzice, i siostra przeżyliśmy. Na pokładzie samolotu był ktoś, kto nas zaatakował. Dlatego wyszliśmy cało.-urwałam patrząc w dal.
-kto was przemienił?-spytał.
W głosie nie było nawet znać nuty ironii czy śmiechu.
-nie pamiętam. -westchnęłam.-to moja historia. Nawet nie wiedziałam, że takie istoty istnieją.
-co z Twoją rodziną?-zapytałam
-rodziców zamordowano rok później, a Sanjana uciekła. Nie wiem co się z nią dzieje.
-Sanjana?
-mama była z Indii-wyjaśniłam.
Powróciłam myślami do tamtego dnia. Chcieliśmy wyjechać na wakacje do Indii, do babci. Wsiedliśmy do samolotu. W górach doszło do zapalenia się silników. Zaczęliśmy spadać a ja .. no cóż. Obudziłam się gdzieś na ziemii, już jako wampirzyca. A rodziców zabito rok później.
-Sono, w porządku?-ze wspomnień wyrwał mnie głos Dominica.
-tak, dzięki-powiedziałam.
Zapaliłam papierosa.
-no to jak, spacer w świetle księżyca po parku?-zapytałam dla zmiany tematu.
-no dobra-zgodził się.
Poszliśmy z wolna między drzewami. Noc była piękna. Muzyka w szumie drzew była zadziwiająca.
-jak to jest, żyć tak długo?-zapytałam, gdy zatrzymaliśmy się na moście.
strumień wartko płynął, a żaby kumkały swoją pieśń.
-sama żyjesz, niech pomyślę, kwitnąca trzydziestka?-zaśmiał się gorzko.
-wiesz o co mi chodzi. Wiesz... Przede mną jeszcze długie, niekończące się lata, wampirasku

[Dominic?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony