-Dominic! - krzyknęłam. Niemożliwe że się tak zachowuje.
-no co?-prychnął.
-musisz się tak zachowywać? Każdy jest równy. To, że Tobie nie pasuje coś, myślisz że jesteś kimś bo jesteś pijawką, to się grubo mylisz!- wybuchłam.
Nie mogłam znieść tego co wygadywał. Byłam na niego zła, co już zdążył odczytać z moich myśli. Zablokowałam je.
Tom, jeszcze pod postacią psa, przyglądał się nam. Niestety nie mógł mówić gdy byl wilkiem, a wygladal wspaniale.
-dałabym wszystko, by być wilkiem, zamiast żyć tysiące lat bez sensu samotnie. -powiedziałam patrząc w oczy Dominic'owi.
Przytuliłam Toma. Miał cieple, miękkie futro. Śmierdział psem, ale co z tego. Nie miałam nic do nikogo. No może do kocic ale jak ci sie taka paleta przy nodze można ją kopnąć.
-nikt nie będzie przy mnie obrażać innych -zakończyłam.
<Tom, Dominic?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz